Klub Chłopa na Herczawie

  1. 09. 2017

Wycieczka na Herczawę, bardzo propagowaną zwłaszcza Józkiem Klimasem, była bez Józka. Niestety musiał odwiedzić lekarza. Pojechało nas tylko sześciu: Tadek Krużel, Władek Czendlik, Henio Kośmider, Erwin Mikuła, Fredzio Kończyna i Bronek Zyder. Najpierw pociągiem do Cz. Cieszyna a z Cieszyna od Celmy autobusem na Jaworzynkę.

Ta pani na zdjęciu obok Henia Kośmidra z nami nie pojechała (chociaż my ją zapraszali), jechała tylko do kościoła w Cieszynie. Ale kieliszek żołądkowej z nami wypiła.

Na Jaworzynce my posiedzieli na ławkach przy sklepie, zjedli swaczyne z domu, albo i na miejscu kupioną. Zapili my to polskim piwem, wypili po kieliszku i ruszyli zwiedzać. Pierwszy był kościół, w środku bardzo stylowy, zdobiony ładnymi rzeźbami z drewna. Ołtarz, chrzcielnica, droga krzyżowa i wiele innych były bardzo ładnie i stylowo wyrzeźbione z drzewa.

Pogoda była przepiękna, blękitne niebo, słaby wiaterek, cieplutko. Przyjemną przechadzkę na Herczawę kombinowali niektórzy chłopi z szukaniem grzybów. Wynik był żałosny. Sam znalazłem 4 kurki, jednego kwaśnola i jedną gołębiónkę. Szklanych butelek porzuconych w lesie znalazłem dziesięć. Koledzy też grzybów nie znaleźli.

Po męczącym szukaniu trzeba było odpocząć i w samą porę trafiliśmy na rodzinną gospodę z Herczawskim piwem. Jak prawił Erwin Mikuła „Nima szpatne, ale kapke wiyncyj gorski“.

Na Herczawę to już było niedaleko, tak my przidali do kroku, bo my zaczynali być głodni. Moc tam tego w herczawskiej gospodzie nie było, ale obiod był dobry. Głodni chłopi wartko jedzóm a to był i nasz przypadek. Padła szybka decyzja, za 5 minut odjeżdża autobus, tak jadymy do Mostów teraz, nie czekamy na następny za 2 godziny. Zdążyli my wszyscy zjeść, tylko Fredzio musiał znacznie przyśpieszyć tempo żucia i połykania. Drogą do Mostów my widzieli niejednego grzibiorza a jeden taki wsiadł do autobusu. W koszyku miał same duże i zdrowe grzyby. Fredzio pożyczył jednego prawoka i zapozował. Oto dowód, że grzyby rosły, tylko my chodzili po szpatnym lesie.